światowa premiera nominowanego do tegorocznego Oscara dramatu "Katyń" Andrzeja Wajdy odbędzie się dziś (15 lutego) na 58. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. Uroczysta premiera "Katynia", z udziałem ekipy filmowej, rozpocznie się o godz. 16.30 w Pałacu Festiwalowym Berlinale Palast. Pokaz ten znalazł się w oficjalnym programie festiwalu, chociaż - zgodnie z wolą Andrzeja Wajdy - film nie będzie oceniany przez jury.
Przed premierą, w piątek o godz. 9.00, w Berlinale Palast odbędzie się pokaz prasowy "Katynia", a tuż po nim konferencja prasowa z udziałem twórców filmu. W Berlinie ekipę filmu "Katyń" reprezentują m.in.: reżyser Andrzej Wajda, producenci Michał Kwieciński i Dominique Lesage, oraz aktorzy: Danuta Stenka, Maja Ostaszewska, Magdalena Cielecka i Andrzej Chyra. Kanclerz Niemiec Angela Merkel zamierza wziąć udział w premierze "Katynia". Jak poinformował niemiecki Federalny Urząd Prasowy, Pani kanclerz przybędzie w piątek na festiwal w towarzystwie swojego męża, Joachima Sauera.
Tegoroczne Berlinale - otwarte projekcją filmu dokumentalnego Martina Scorsese o muzykach z grupy The Rolling Stones - trwa od 7 lutego. Zakończy się w niedzielę. O najważniejszą nagrodę, Złotego Niedźwiedzia, walczy 21 filmów, wśród nich: "Elegy" (USA, reż. Isabel Coixet) z Benem Kingsleym, Penelope Cruz i Dennisem Hopperem, "There Will Be Blood" (USA, reż. Paul Thomas Anderson) z Danielem Day-Lewisem, "Julia" (Francja, reż. Erick Zonca) z Tildą Swinton, "I've Loved You So Long" (Francja/Niemcy reż. Philippe Claudel) z Kristin Scott Thomas oraz "Gardens of the Night" (USA/Wielka Brytania, reż Damian Harris) z Johnem Malkovichem.
Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie wkracza już w decydującą fazę. Festiwalowi jurorzy przyznali pierwsze nagrody.
Pierwszego Złotego Niedźwiedzia 58. edycji Berlinale otrzymał rumuński reżyser Bogdan Mustata za krótkometrażowy film "Dobry dzień na pływanie". Opowiada on o trzech młodocianych przestępcach, którzy uciekają z więzienia. Jak napisało w uzasadnieniu międzynarodowe jury, film odznacza się niezwykła mocą i zmusza widzów do przemyśleń na długo po zakończeniu seansu.
W sekcji filmów krótkometrażowych startował jedyny polski konkursowy film na Berlinale. Animacja "Kizi Mizi" Mariusza Wilczyńskiego nie znalazła jednak uznania w oczach jurorów.
Wieczorem podczas uroczystej gali Honorowego Złotego Niedźwiedzia za całokształt twórczości otrzymał Francesco Rosi. Jednym z punktów festiwalu jest przegląd, podczas którego widzowie mogą przypomnieć sobie trzynaście filmów włoskiego reżysera, w tym te najsłynniejsze, jak "Szacowni nieboszczycy" czy "Kronika zapowiedzianej śmierci".
Przed dwoma laty Honorowego Złotego Niedźwiedzia otrzymał w Berlinie Andrzej Wajda.
W środę (13 lutego) wieczorem na festiwalu w Berlinie swój debiut reżyserski zaprezentowała Madonna. Film został bardzo dobrze przyjęty - zarówno przez dziennikarzy, jak i publiczność. Na projekcji nie zabrakło gwiazdy, która przyjechała do Niemiec razem z jedną z gwiazd swojego dzieła, wokalistą zespołu Gogol Bordello, Eugene'em Hutzem.
Wyreżyserowany przez Madonnę "Filth and Wisdom" opowiada historię fikcyjnej postaci, Andriya "A.K." Krystiyana. Postać ta jednak silnie oparta jest na osobowości wokalisty nowojorskiego zespołu Gogol Bordello. Eugene'ie Hutzu.
A.K. (w tej roli sam Eugene Hutz) jest wokalistą punk-rockowego zespołu wzbogaconego o skrzypce i akordeon, jest też ulicznym filozofem (niezbyt odkrywczym, ale uroczym i dysponującym ukraińskim przysłowiem na każdą okazję). By zarobić na swoje trzymanie, A.K. zajmuje się... świadczeniem usług lubiącym poniżenia mężczyznom. Jak sam mówi: brud i mądrość ("Filth and Wisdom") to dwie strony tego samego medalu; mądrość po pewnym czasie zawsze zapragnie brudu, a brud – mądrości.
Obok wątków czterech głównych postaci – Andriya, jego współlokatorek: tej złej, która chciałaby być lepsza i tej dobrej, która chciałaby być gorsza, oraz ślepego poety, właściciela ich mieszkania – Madonna zarysowuje też historie życia kilku związanych z bohaterami postaci drugoplanowych. Obraz ten zamyka historie ich życia w zaledwie 81 minutach, nic dziwnego więc, że przy takiej ilości bohaterów film opiera się na poważnych uproszczeniach. Całość jednak, mimo przerysowania, ogląda się bardzo dobrze.
Choć jej film jest o wiele spokojniejszy i pogodniejszy, niż filmy jej męża, łatwo da się zauważyć, że królowa muzyki pop uczyła się fachu u Guya Ritchiego. Zdjęcia do filmu robił zresztą Tim Maurice-Jones, operator współpracujący z tym reżyserem ("Porachunki", "Przekręt", "Revolver").
Madonna przyznaje, że utożsamia się ze swoimi targanymi kłopotami bohaterami, co najlepiej widać na przykładzie Holly (Holly Weston) – dziewczyny, która nie jest w stanie utrzymać się z tańca w balecie, dlatego też postanawia zostać tancerką w nocnym klubie. - Ja jednak nie tańczyłam w nocnym klubie – powiedziała gwiazda dziennikarzom - Robiłam inne rzeczy. Na marginesie warto przypomnieć, iż Eugene Hutz zagrał wcześniej u boku Elijah Wooda w komedii "Wszystko jest iluminacją". W Berlinie muzyk na prośbę Madonny, podczas konferencji prasowej, zagrał jedną ze swoich piosenek – "Immigrant Punk". Nowojorski zespół Gogol Bordello wystąpi 5 kwietnia w Polsce, we Wrocławiu, na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej.
Oprócz obrazu Madonny w środę na Berlinale można było zobaczyć kolejne konkursowe filmy, w tym "Lady Jane" Francuza Roberta Guédiguiana. To opowieść o zemście, próbie zapomnienia i przeszłości doganiającej tych, którzy woleliby jej nie pamiętać. Muriel (Ariane Ascaride, "Jedwabna opowieść") jest właścicielką ekskluzywnego butiku i matką kilkunastoletniego chłopca. Jako młoda dziewczyna wraz z dwoma przyjaciółmi, René i Françoisem dokonywała drobnych napadów, większość łupu rozdając w biednej, robotniczej okolicy. Z przestępczą przeszłością łączy ją dziś tylko tatuaż, jaki zrobiła sobie w młodości: liść marihuany podpisany "Lady Jane". Tak właśnie nazywał ją ojciec i tak teraz nazywa się jej butik. Kiedy syn Muriel zostanie porwany, kobieta zdecyduje się nie powiadamiać policji, tylko po cichu zebrać pieniądze na okup. W tym celu pierwszy raz od 15 lat kontaktuje się ze swoimi przyjaciółmi, ściągając i na siebie, i na nich duchy przeszłości.
"Lady Jane" to już drugi festiwalowy film, którego tytuł pochodzi od piosenki Rolling Stonesów. Pierwszy to oczywiście dokument Martine Scorsese o zespole: "Rolling Stones w blasku świateł" (tytuł oryginalny: "Shine a light").
W czwartek (14 lutego) w konkursie głównym wyświetlono między innymi kontrowersyjny niemiecko-austriacki film "Feuerherz" ("Heart of Fire") opowiadający o dzieciach-żołnierzach w Erytrei. Film wzbudza wiele protestów, gdyż oparty jest na książce "Żar serca" piosenkarki Senait Ghebrehiwet Mehari. Książka ta sprzedawana była jako autobiografia, jednak ostatnio autorce zarzuca się, że część mówiącą o dzieciach-żołnierzach po prostu wymyśliła.
|